Utworzona przez Jana Kulczyka spółka Autostrada Wielkopolska wybudowała blisko 150 km autostrady A2 z Konina do Nowego Tomyśla. Trasę budowano na raty - z cieńszą warstwą asfaltu, którą wskutek ogromnego ruchu trzeba było pogrubiać już po kilku latach. Okazało się również, że na ok. 6-km odcinku A2 pomiędzy Poznaniem a Nowym Tomyślem trzeba w ogóle zerwać cały asfalt.
Ale Autostrada Wielkopolska ma się dobrze. W 2005 r.
Sejm zwolnił ciężarówki z opłat za przejazdy autostradami. To dlatego, że zgodnie z unijnym prawem nie można pobierać dwukrotnej opłaty za przejazd tą samą drogą. Skoro kierowca ma winietę, to nie musi płacić myta na bramkach autostrady. W zamian firmy, które eksploatują płatne drogi, dostają od państwa odszkodowania. Autostrada Wielkopolska za każdą ciężarówkę na bramce dostaje od 39 do 60 zł. Według Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad firma tylko w tym roku otrzyma z Krajowego Funduszu Drogowego 527 mln zł odszkodowania za przejazdy ciężarówek. Kwota gigantyczna, ale mogłyby być nieco mniejsza. Dlaczego?
Autostrada A2 Poznań - Września jest rozkopana od czerwca. Najpierw kładziono tam grubszą warstwę nawierzchni, a teraz pomiędzy budowane jest odwodnienie pomiędzy jezdniami. Trasa jest zwężona, co powoduje utrudnienia w ruchu. Na budowie pracuje kilkadziesiąt ciężarówek wożących kruszywo i piasek.